Szukaj

moje tak zwane życie

czasem poważnie, czasem z humorem…

Domowy ajerkoniak

DMU_5546

Składniki:

  • 5 żółtek
  • 150g cukru pudru
  • 2 łyżeczki ekstraktu z wanilii (opcjonalnie)
  • 250-300ml mleka skondensowanego niesłodzonego
  • 150ml spirytusu
  • 100-150ml wódki

Continue reading „Domowy ajerkoniak”

Reklamy

Bunt czterolatka

Gdy Ptyś miał cztery lata, świat nie ucierpiał na tym zbyt mocno. Nie było rzucania się na podłogę i walenia pięściami po ścianach. Nie było kładzenia się na chodniku i płaczu. Nie było wycia w sklepie, bo mama nie kupi autka. Gdy Ptyś miał cztery lata, generalnie nie było w tym nic nadzwyczajnego. Można było z nim do ludzi wyjść, bo jakiś respekt odczuwał i nie wariował, gdy ktoś mu nie chciał swojej zabawki dać. Można było iść na zakupy, bo nigdy przenigdy o nic nie prosił (oj, nie myślcie, że nadal jest tak fajnie – to przyszło później, w okolicach 9-ego roku życia…). Można było wyjść z domu, bo był w stanie bez protestów ubrać buty, te konkretne, naszykowane, a nie sandały w zimie… To były czasy… Continue reading „Bunt czterolatka”

Voldemort is coming…

DMU_5227

Złe idzie… Nie wiem dokładnie co ani kiedy, ale idzie na pewno. I to nie takie zwykłe zło, że będzie padać, bo okna umyłam… W tym roku myłam już dwa razy i wystarczy. Idzie coś silniejszego, mówię Wam… Continue reading „Voldemort is coming…”

Ciasto czekoladowe z kaszą gryczaną

DSC_2164.JPG

Składniki:

  • 200g niepalonej kaszy gryczanej (suchej)
  • 1 łyżka mąki gryczanej (opcjonalnie)
  • 80g kropelek czekoladowych (chocolate chips)
  • 2 banany
  • 2 łyżki masła migdałowego (lub orzechowego)
  • 50ml syropu z agawy (można zastąpić miodem lub syropem klonowym)
  • 1 łyżka kakao
  • 1 łyżeczka kawy rozpuszczalnej

Continue reading „Ciasto czekoladowe z kaszą gryczaną”

Mama idzie na studia

DSC_2104.JPG

Na głowę upadłaś…? Rodzinę tak chcesz zaniedbywać…? Jak oni sobie poradzą…? Po co ci to…? Do czego ci to potrzebne…? Studia w twoim wieku…?  Czasu masz za dużo…? A co z pracą/dziećmi/mężem…? Przecież masz już studia, po co ci następne…? Tyle pieniędzy…

Tego typu komentarzy spodziewam się, gdy w końcu zmuszona będę (dobrowolnie tego nie zamierzam robić) poinformować wszystkich wszem i wobec, iż zaczynam studia podyplomowe. Continue reading „Mama idzie na studia”

dress-up… make-up… fuck-up…

DSC_1129_DM.jpg

Jakieś dziesięć lat temu, gdy Ptyś był malutki, pojechaliśmy kupić mu butki. On, ja i wózek. Autobusem – lub jak w tamtych czasach mawiał Ptyś „bambunem”. Butki kupowaliśmy w małym sklepiku w centrum. Butki skórzane, polskiego producenta, kupowaliśmy hurtowo – jeden rodzaj bucika, trzy rozmiary na zapas. I właśnie podczas jednej takiej wyprawy, pan sprzedawca w sklepie przyniósł buciki do przymiarki i powiedział do Ptysia: siostra Ci przymierzy… I wtedy właśnie po raz pierwszy dotarło do mnie, że powinnam zmienić coś w swoim wyglądzie, bo niby fajnie, że młodo wyglądam, ale jednak chciałabym, aby ludzie widzieli we mnie osobę dorosłą, a nie siostrę własnego syna…

Continue reading „dress-up… make-up… fuck-up…”

Moje wielkie greckie wakacje – Samos

DSC_1562_DM.jpg

To był trudny rok. Dużo pracy było, dużo wyrzeczeń, mało czasu, mało odpoczynku. Zasłużyliśmy na wakacje. I z radością i zniecierpliwieniem czekaliśmy na kolejną grecką wyspę. Malutką, klimatyczną, „unspoilt” jeszcze… Samos… Continue reading „Moje wielkie greckie wakacje – Samos”

Wszy psychosomatyczne

DMU_1172

Temat niewdzięczny, ale jak się okazuje sytuacja może przytrafić się każdemu. No więc, jakieś niespełna dwa miesiące temu Ptyś przyniósł z dworu wszy. I przyniósł je nie w akwarium, pudełku po zapałkach czy słoiku, ale idiotycznie i całkowicie bezmyślnie przyniósł je na głowie. Karmił je, pielęgnował, pozwalał się rozmnażać bez zgody czy choćby wiedzy rodziców. I Bóg jeden raczy wiedzieć, kiedy szydło wyszłoby z worka, gdyby nie przypadek – swoją drogą równie przerażający, jak te wszy.

Continue reading „Wszy psychosomatyczne”

Warszawa – podejście drugie

DSC_1061_DM

Jako dziecko jeździłam do Warszawy z rodziną. Właściwie nie do samej Warszawy, a do Piaseczna, i nie do końca wiem, czy określenie „jeździłam” jest poprawne – może okazać się, że byłam raz, a pamiętam inaczej. Generalnie, dziecięcym wspomnieniom ufać nie należy i to, co pamiętam, równie dobrze może okazać się tylko opowieściami innych. Ale załóżmy, że coś tam pamiętam i jakieś wspomnienia z samej Warszawy mam. Dwa dla dokładności. Continue reading „Warszawa – podejście drugie”

Blog na WordPress.com.

Up ↑