Szukaj

moje tak zwane życie

czasem poważnie, czasem z humorem…

Kategoria

Me, myself and I

Wszy psychosomatyczne

DMU_1172

Temat niewdzięczny, ale jak się okazuje sytuacja może przytrafić się każdemu. No więc, jakieś niespełna dwa miesiące temu Ptyś przyniósł z dworu wszy. I przyniósł je nie w akwarium, pudełku po zapałkach czy słoiku, ale idiotycznie i całkowicie bezmyślnie przyniósł je na głowie. Karmił je, pielęgnował, pozwalał się rozmnażać bez zgody czy choćby wiedzy rodziców. I Bóg jeden raczy wiedzieć, kiedy szydło wyszłoby z worka, gdyby nie przypadek – swoją drogą równie przerażający, jak te wszy.

Continue reading „Wszy psychosomatyczne”

Reklamy

Upośledzona geograficznie

DSC_9583

Geografia to moja pięta Achillesa. Mapy czytać nie umiem, zgubię się prawie wszędzie, prawo i lewo identyfikuję najpierw patrząc na ręce… Po angielsku moja ułomność tak ładnie się nazywa i często mówię, że jestem „geographically challenged”. Po polsku „upośledzenie geograficzne” brzmi już mniej ładnie, ale bez względu na nazwę ja to mam i miałam odkąd pamiętam, czyli odkąd zauważyłam, że w tym względzie coś jest ze mną nie tak, będąc w klasie czwartej. Continue reading „Upośledzona geograficznie”

Ale co? Alergia???

28052895008_ceb6d43d4f_o

Mój własny mąż zaraził mnie alergią! Nie, nie, ja wiem, co mówią naukowcy – że alergia nie jest zaraźliwa, bla, bla, bla… Ale ja to naprawdę wszystko przemyślałam i innej opcji nie ma – zaraził mnie i już.

Nigdy w życiu alergii nie miałam. Wprawdzie jako dziecko przez pewien okres nie mogłam wychodzić na słońce, nawet to za chmurami, bez półcentymetrowej warstwy okropnego niewchłaniającego się tłustego kremu z filtrem tysiąc pięćset – hiperbola to oczywiście, takiego filtra nie ma i nie było, ale rozumiecie co mam na myśli. I były takie momenty w roku, latem dokładnie, kiedy to pożerałam pomidory z ogródka nie na sztuki a na kilogramy, co kończyło się wysypką… Continue reading „Ale co? Alergia???”

Gdy dzieci nie ma w domu…

DSC_5859

Nadchodzi taki moment w życiu każdego rodzica, że decyduje się pozwolić dziecku/dzieciom przenocować poza domem. Zakładam, że w przypadku rodziców mniej… hmm, jakby to delikatnie określić nie posądzając samej siebie o jakieś problemy natury psychicznej… powiedzmy, że mniej zakręconych, moment ten przychodzi raczej wcześniej niż później. Ale że ja generalnie wyjątkowa jestem do takiej decyzji musiałam mentalnie dorosnąć. Continue reading „Gdy dzieci nie ma w domu…”

Na sportowo

DSC_2725

Nature versus nurture… Natura a wychowanie… Co dziedziczymy a co nabywamy? Kwestię tę poruszaliśmy wielokrotnie w czasie studiów nie dochodząc do konkretnych wniosków. Niektóre cechy są dziedziczne, podczas gdy inne nabyte i za nic nie da się przewidzieć, co nasze dzieci od nas odziedziczą, a czego nie. Ok, można trochę przewidzieć – z reguły te mniej pozytywne rzeczy, jak pyskowanie, złośliwość czy kłotliwość dzieci odziedziczą czy tego chcemy czy nie. Karma taka… Continue reading „Na sportowo”

Braterska krew… się leje…

DSC_7008.JPG

Kojarzysz te memy, na których dzieciaki – rodzeństwo – siedzą razem na kanapie i jedno z nich woła „Mamo, on oddycha moim powietrzem!”? Albo „Mamo, ona na mnie patrzy!”? Swoją drogą, czemu te dzieciaki, zarówno na obrazkach jak i w rzeczywistości, zawsze wyrażanie swoich krzywd zaczynają od „Mamo” a nie „Tato”? Ale to już odrębny temat… Więc kojarzysz te memy? Pamiętasz jak myślałeś, że to zabawne przerysowanie rzeczywistości? Że to taka hiperbola? A teraz masz ochotę wziąć do ręki młotek i jak ta postać z kreskówki walnąć się w ten pusty czerep? Przerysowanie rzeczywistości? Przerysowanie??? Continue reading „Braterska krew… się leje…”

Każdy ma chwile…

DSC_2591

Niektórzy chodzą na siłownię, na spacer, pobiegać… Ja chodzę do Biedronki – gdy mam już dość i muszę wyjść z domu, chodzę do Biedronki. Raz nie było mnie półtorej godziny – a dodam tylko, że Biedronka oddalona jest o jakieś 300 metrów… Continue reading „Każdy ma chwile…”

Aksamitny królik

DSC_7692

„Aksamitny królik, czyli jak zabawki stają się prawdziwe” to jedna z opowieści, które czytałam moim chłopcom. Ale jest to jedna z książek, podobnie jak te o przygodach Kubusia Puchatka, które najbardziej docenia się będąc dorosłym. Bo Aksamitny Królik to nie opowieść o dziecku i jego pluszakach, ale o byciu prawdziwym. I ten wpis nie będzie o książkach czy zabawkach, ale właśnie o „prawdziwości”, której brak ostatnio zaczął bardzo mnie uwierać. Continue reading „Aksamitny królik”

Dla wszystkich chłopców, dużych i małych

DSC_7554

Dzień Chłopca to raczej takie ignorowane „święto” i zupełnie nie wiem dlaczego. Bo skoro świętujemy Dzień Kobiet, Dzień Misia i Dzień Pizzy, to z jakiego powodu większość społeczeństwa nie uznaje Dnia Chłopca?

Continue reading „Dla wszystkich chłopców, dużych i małych”

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

Up ↑