Szukaj

moje tak zwane życie

czasem poważnie, czasem z humorem…

Kategoria

Me, myself and I

Gdy dzieci nie ma w domu…

DSC_5859

Nadchodzi taki moment w życiu każdego rodzica, że decyduje się pozwolić dziecku/dzieciom przenocować poza domem. Zakładam, że w przypadku rodziców mniej… hmm, jakby to delikatnie określić nie posądzając samej siebie o jakieś problemy natury psychicznej… powiedzmy, że mniej zakręconych, moment ten przychodzi raczej wcześniej niż później. Ale że ja generalnie wyjątkowa jestem do takiej decyzji musiałam mentalnie dorosnąć. Continue reading „Gdy dzieci nie ma w domu…”

Reklamy

Na sportowo

DSC_2725

Nature versus nurture… Natura a wychowanie… Co dziedziczymy a co nabywamy? Kwestię tę poruszaliśmy wielokrotnie w czasie studiów nie dochodząc do konkretnych wniosków. Niektóre cechy są dziedziczne, podczas gdy inne nabyte i za nic nie da się przewidzieć, co nasze dzieci od nas odziedziczą, a czego nie. Ok, można trochę przewidzieć – z reguły te mniej pozytywne rzeczy, jak pyskowanie, złośliwość czy kłotliwość dzieci odziedziczą czy tego chcemy czy nie. Karma taka… Continue reading „Na sportowo”

Braterska krew… się leje…

DSC_7008.JPG

Kojarzysz te memy, na których dzieciaki – rodzeństwo – siedzą razem na kanapie i jedno z nich woła „Mamo, on oddycha moim powietrzem!”? Albo „Mamo, ona na mnie patrzy!”? Swoją drogą, czemu te dzieciaki, zarówno na obrazkach jak i w rzeczywistości, zawsze wyrażanie swoich krzywd zaczynają od „Mamo” a nie „Tato”? Ale to już odrębny temat… Więc kojarzysz te memy? Pamiętasz jak myślałeś, że to zabawne przerysowanie rzeczywistości? Że to taka hiperbola? A teraz masz ochotę wziąć do ręki młotek i jak ta postać z kreskówki walnąć się w ten pusty czerep? Przerysowanie rzeczywistości? Przerysowanie??? Continue reading „Braterska krew… się leje…”

Każdy ma chwile…

DSC_2591

Niektórzy chodzą na siłownię, na spacer, pobiegać… Ja chodzę do Biedronki – gdy mam już dość i muszę wyjść z domu, chodzę do Biedronki. Raz nie było mnie półtorej godziny – a dodam tylko, że Biedronka oddalona jest o jakieś 300 metrów… Continue reading „Każdy ma chwile…”

Aksamitny królik

DSC_7692

„Aksamitny królik, czyli jak zabawki stają się prawdziwe” to jedna z opowieści, które czytałam moim chłopcom. Ale jest to jedna z książek, podobnie jak te o przygodach Kubusia Puchatka, które najbardziej docenia się będąc dorosłym. Bo Aksamitny Królik to nie opowieść o dziecku i jego pluszakach, ale o byciu prawdziwym. I ten wpis nie będzie o książkach czy zabawkach, ale właśnie o „prawdziwości”, której brak ostatnio zaczął bardzo mnie uwierać. Continue reading „Aksamitny królik”

Dla wszystkich chłopców, dużych i małych

DSC_7554

Dzień Chłopca to raczej takie ignorowane „święto” i zupełnie nie wiem dlaczego. Bo skoro świętujemy Dzień Kobiet, Dzień Misia i Dzień Pizzy, to z jakiego powodu większość społeczeństwa nie uznaje Dnia Chłopca?

Continue reading „Dla wszystkich chłopców, dużych i małych”

Wiatr w oczy…

DSC_6409

Rezygnacja z drzemki Maleńtasa to była jedna z trudniejszych rzeczy, jakim musieliśmy stawić czoło. Musieliśmy dobrowolnie zrezygnować z minimum 90 minut ciszy i spokoju, kawy wypitej, gdy jeszcze ciepła, czytania książek. Maleńtasowi też zapewne nie było łatwo… Ale skoro już zapisaliśmy go do przedszkola, gdzie przecież będzie się uczył trzymać kredki i śpiewać piosenki o kotkach, to należało pogodzić się z faktem, że z drzemek musimy zrezygnować. I to najlepiej zanim pójdzie do przedszkola, żeby problemów opiekunkom nie robił. Bo zmęczone dziecko, to marudne dziecko… Wakacje wydały się najlepszym momentem na szkołę przetrwania, bo przecież co dwóch rodziców z wykończonym maleństwem, to nie jeden…

Continue reading „Wiatr w oczy…”

Drzemka rzecz święta

_DSC0895

Wyobraź sobie nieprzespaną noc, a potem cały dzień z małym dzieckiem… Jeśli masz pecha, jak ja, to Twój malec o 5-tej rano jest pełen życia i energii. Skąd ją czerpie po niezbyt ciekawej nocy jest zagadką. Tobie brakuje zarówno energii, jak i ochoty na jakąkolwiek zabawę. No a przecież oprócz zabawy masz jeszcze na głowie dom – bo obiad trzeba ugotować, pranie powiesić, zmywarkę opróżnić… I wtedy właśnie, początkowo regularnie co kilka godzin, z czasem coraz rzadziej (aż w końcu całkiem zniknie) z pomocą przychodzi Ci drzemka. Continue reading „Drzemka rzecz święta”

Idziemy do przedszkola

Stało się. Zapisaliśmy Maleńtasa do przedszkola. Mamy jeszcze kilka miesięcy, aby zarówno jego, jak i siebie do tego przygotować. Ale… kto mnie zna wie, że z natury optymizmem nie bucham. Realizm, czasem skrajny, jest mi bardziej po drodze. W kwestii Maleńtasa w przedszkolu idę jednak o krok dalej – ja tego po prostu nie widzę… Continue reading „Idziemy do przedszkola”

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

Up ↑