Szukaj

moje tak zwane życie

czasem poważnie, czasem z humorem…

Tag

bunt

Bunt czterolatka

Gdy Ptyś miał cztery lata, świat nie ucierpiał na tym zbyt mocno. Nie było rzucania się na podłogę i walenia pięściami po ścianach. Nie było kładzenia się na chodniku i płaczu. Nie było wycia w sklepie, bo mama nie kupi autka. Gdy Ptyś miał cztery lata, generalnie nie było w tym nic nadzwyczajnego. Można było z nim do ludzi wyjść, bo jakiś respekt odczuwał i nie wariował, gdy ktoś mu nie chciał swojej zabawki dać. Można było iść na zakupy, bo nigdy przenigdy o nic nie prosił (oj, nie myślcie, że nadal jest tak fajnie – to przyszło później, w okolicach 9-ego roku życia…). Można było wyjść z domu, bo był w stanie bez protestów ubrać buty, te konkretne, naszykowane, a nie sandały w zimie… To były czasy… Continue reading „Bunt czterolatka”

Reklamy

Voldemort is coming…

DMU_5227

Złe idzie… Nie wiem dokładnie co ani kiedy, ale idzie na pewno. I to nie takie zwykłe zło, że będzie padać, bo okna umyłam… W tym roku myłam już dwa razy i wystarczy. Idzie coś silniejszego, mówię Wam… Continue reading „Voldemort is coming…”

Szkoła przetrwania, czyli z dwulatkiem zimą w Londynie

DSC_4263.JPG

Lot

Dla przeciętnego podróżującego lot do Londynu trwa niecałe dwie godziny. Dla mniej przeciętnych podróżujących z dwuletnim szkrabem ten sam lot trwa godzin co najmniej pięć. Ów dwulatek wstaje o 4ej nad ranem i bucha energią. Jego rodzice wstają o 3ej nad ranem i energia jest ostatnią rzeczą jaką buchają.

Continue reading „Szkoła przetrwania, czyli z dwulatkiem zimą w Londynie”

Bunt dwulatka

U Ptysia bunt dwulatka rozpoczął się bardzo wcześnie. Miał rok i kilka miesięcy, gdy się zaczęło. Wcześnie? Okazuje się, że jednak nie wcześnie. To tylko terminologia myląca jest.  Continue reading „Bunt dwulatka”

Blog na WordPress.com.

Up ↑