Szukaj

moje tak zwane życie

czasem poważnie, czasem z humorem…

Autor

mojetakzwanezycie

matka dwojga dzieci... kucharka z zamiłowania... praczka i sprzątaczka z musu... anglistka z wykształcenia... mol książkowy... fanka amerykańskich seriali... żona... realistka (czytaj pesymistka)... panikara... kobieta... zdecydowanie nie pani swojego czasu... ja...

Od kołderki do terapeuty

DMU_8865

Sierpień 2018. Samos, Grecja. Wieczór. Czekamy, aż Maleńtas zaśnie. Chwilę to trwa, więc z nudów przeglądam facebooka. Kołderki obciążeniowe – jakiś nagłówek artykułu mi się wyświetla. Fajnie brzmi, więc patrzę, co to, a w głowie już z prędkością światła pokazują mi się obrazy z czasów, gdy Ptyś był malutki: leżymy na dywanie, on leży na mnie, swoje już waży, przygniata niektóre organy całkiem boleśnie, ale ogólnie wrażenie jest w porządku, uspokajające, wyciszające; fast forward kilka lat, gdy Maleńtas jest już na świecie, sytuacja podobna, kilkanaście kilo leży na mnie i śpi… Takie żywe kołderki obciążeniowe… Ciekawe, jak można taką normalną kupić – żywe mam już dwie, ale zbyt ciężkie się zrobiły. Continue reading „Od kołderki do terapeuty”

Reklamy

Zboczenie zawodowe

DMU_6995

Według słownika jest to nawyk wyniesiony z pracy w konkretnym zawodzie, który został przeniesiony na życie codzienne. Według społeczeństwa jest to pierdolec na jakimś punkcie, który wszystkich doprowadza do szału, nierzadko też samego posiadacza. Każdy jakieś zboczenie zawodowe ma. Niektórzy nawet nie jedno. Żyć się z tym z reguły da, choć wkurza czasem niemiłosiernie lub sprawia, że inni posądzają właściciela o pomieszanie zmysłów… Continue reading „Zboczenie zawodowe”

Majówka w Londynie

DSC_3184

AKA* Pierwszy Londyn bez wózka

AKA  Ja chcę na rączki

AKA  Bolą mnie nóżki

W maju w Londynie jeszcze nie byliśmy. Przerobiliśmy już wszystkie miesiące zimowe, wszystkie letnie, wrzesień i listopad jesienny, ale taki typowo wiosenny wypad do Londynu zdarzył nam się po raz pierwszy. Po raz pierwszy również polecieliśmy tam bez wózka dla Maleńtasa, co było nie lada wyzwaniem… Continue reading „Majówka w Londynie”

Każdy kij ma dwa końce… a proca trzy…

56721467_275662316646011_2924039169913126912_n

Nauczyciele źle zarabiają, bo źle pracują. A źle pracują, bo źle zarabiają. W takim błędnym kole tkwimy rzucając obelgami to w jedną, to w drugą stronę od początku strajku. Nie lubię nauczycieli – tak generalizować będę, bo potrzebuję „make a statement”, ale oczywiście wiem, że nie wszystkich nauczycieli możemy wrzucić do jednego worka. Nie lubię nauczycieli nie odkąd jestem mamą dziecka w wieku szkolnym. Nie lubię nauczycieli odkąd zaraz po studiach jako nauczyciel zdarzyło mi się pracować. Continue reading „Każdy kij ma dwa końce… a proca trzy…”

10 lat minęło…

DSC_9185_cr.jpg

Grudzień 2008…

Dwa lata wcześniej z sieciówki, w której wtedy pracowałam odeszła pani metodyk, która mnie zatrudniała. Rzuciła papierami, bo miała dość. Nie dało mi to wtedy do myślenia…

Niespełna pół roku po jej odejściu nowa pani metodyk po lekcji hospitacyjnej z maturzystami tuż przed maturą powiedziała mi, że za bardzo się staram na zajęciach. Bo to tylko maturzyści i powinnam robić czytanki, słuchanki, czytanki, słuchanki i tak w kółko. A ja głupia gramatykę im tłumaczyłam – strona bierna to była – i gry przygotowałam, żeby im łatwiej do głów wchodziło. W siódmym miesiącu ciąży byłam, więc „pregnancy brain” mnie zamroczył i zaniemówiłam. Gdyby nie stan błogosławiony pewnie bym ją zbluzgała…

Continue reading „10 lat minęło…”

Odrywany chlebek czosnkowy

DSC_2554

Składniki:

  • 25g drożdży
  • 1 łyżeczka cukru
  • 350g mąki (u mnie najczęściej orkiszowa, można mieszać różne)
  • 200ml wody
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 4 ząbki czosnku
  • 3 łyżki oliwy lub oleju roślinnego
  • pietruszka – suszona lub świeża

Continue reading „Odrywany chlebek czosnkowy”

Overwhelmed…

DSC_2922_cr.jpg

Są takie dni, że dzieje się za dużo, za szybko w zbyt krótkim czasie. Są takie dni, kiedy „to-do list” nie mieści się w ramach czasowych jednej doby. Są takie dni, kiedy nie wiadomo, w co konkretnie ręce włożyć, żeby ogarnąć wszystko nawet nie idealnie, ale chociaż w sposób wystarczający. Są takie dni, które kończą się mniejszymi lub większymi atakami paniki…

Continue reading „Overwhelmed…”

Sekret…

DSC_2903

Zostanę wezwana do szkoły Ptysia, bo Ptyś miał czelność sprzeciwić się nauczycielce. Nie wiem na ile była to obietnica, a na ile pusta groźba Pani od plastyki, ale na wszelki wypadek postanowiłam od razu do Pani dyrektor zadzwonić i poinformować, że z radością przyjdę. Pani dyrektor ma jednak nadzieję, że nie będzie to konieczne. Zupełnie nie rozumiem czemu… Continue reading „Sekret…”

Przestymulowana…

DSC_2654_cr.jpg

Nigdy w życiu nie siedziałam nad nauką po nocach, tak jak moje koleżanki za czasów liceum czy studiów. Noc jest po to, aby spać – przynajmniej do momentu, gdy pojawiają się dzieci. Nauka, obowiązki domowe, praca – wszystko to po prostu kwestia dobrej organizacji i nie trzeba zarywać nocy, aby wszystko ogarnąć. Czasem potrzeba mi jednak było jakiegoś kopa, dobrej stymulacji w postaci cukierków kopiko (do 25 roku życia kawy nie pijałam) lub czekolady. Aż do momentu, gdy na studiach odkryłam Plusssz… Continue reading „Przestymulowana…”

Blog na WordPress.com.

Up ↑