DSC_7008.JPG

Kojarzysz te memy, na których dzieciaki – rodzeństwo – siedzą razem na kanapie i jedno z nich woła „Mamo, on oddycha moim powietrzem!”? Albo „Mamo, ona na mnie patrzy!”? Swoją drogą, czemu te dzieciaki, zarówno na obrazkach jak i w rzeczywistości, zawsze wyrażanie swoich krzywd zaczynają od „Mamo” a nie „Tato”? Ale to już odrębny temat… Więc kojarzysz te memy? Pamiętasz jak myślałeś, że to zabawne przerysowanie rzeczywistości? Że to taka hiperbola? A teraz masz ochotę wziąć do ręki młotek i jak ta postać z kreskówki walnąć się w ten pusty czerep? Przerysowanie rzeczywistości? Przerysowanie???

„Mamo, on ogląda moją bajkę! Idź sobie, to moja bajka” wykrzykuje Maleńtas kopiąc brata gdzie popadnie i w rezultacie nie rzadko zrzucając go z kanapy… „Zejdź stąd, ja tu siedziałem” – kluczem tutaj staje się użycie czasu przeszłego, które sprytny dziesięciolatek wykorzystuje, aby dopiec bratu. „Siedziałeś, ale już nie siedzisz. Teraz ja tu siedzę.” A kojarzysz amerykańskie granaty typu flashbang? Jeden mały pocisk, który jednocześnie Cię ogłuszy i oślepi momentalnie paraliżując? My mamy od tego Maleńtasa… szczególnie wtedy, gdy starszy o 7 lat Ptyś, z czystej złośliwości, stojąc w pobliżu mnie i zasięgu słuchu brata powie „Moja mama…” Maleńtas wtedy porzuca wszystko, czym się zajmował i z siłą rakiety rzuca się na mnie z okrzykiem „Nie, moooooojaaaa…” po drodze usiłując wyrządzić krzywdę bratu czym popadnie – kolanem, paznokciami, głową… Co ciekawe, po słowach „Mój tata” atak nie następuje…

Cisza i spokój… To jest to, czego mi brakuje… Nadto mam za to kłótni o absolutnie wszystko, okrzyków wojennych od 6ej rano, płaczu, przezywania, wyrywania zabawek, rzucania nimi w kogoś, kopania, piszczenia, trzaskania drzwiami od łazienki (drzwiami od pokojów trzaskać nie mogą, bo jeden ma przesuwne, a drugi harmonijkowe)…

Z założenia wiem, że nie można oczekiwać, aby starsze rodzeństwo ustępowało czy było mądrzejsze tylko dlatego, że jest starsze. Ba, wiem to nawet z doświadczenia, bo sama jako dziecko miałam po dziurki w nosie słuchania, że jestem starsza, więc powinnam być bardziej odpowiedzialna. Jestem starsza, więc powinnam pilnować młodszej kuzynki. Jestem starsza, więc to moja wina, że ona rzucała błotem w przejeżdżające samochody. Jestem starsza… o 366 dni starsza byłam i jestem… o rok i jeden dzień… Heloł…. I to właśnie irytowało dziecięcą mnie najbardziej – starsza zaledwie o rok, ale odpowiedzialność zawsze spadała na mnie, zawsze ja byłam winna, ja miałam ustąpić, bo byłam starsza…. o rok… I ustępowałam, bo co miałam zrobić…? Gdy pytałam, czemu to ja mam ustąpić, notorycznie słyszałam, że dlatego, że jestem starsza i że młodszym się ustępuje. No to ustępowałam, mówiąc „Głupszym się ustępuje…”

Zdawałam i nadal zdaję sobie sprawę z niesprawiedliwości, jaka spotyka rodzeństwo – starsze zawsze ma być rozsądniejsze i opiekuńcze względem młodszego, młodsze może więcej tylko dlatego, że jest młodsze i przecież pewnych rzeczy nie rozumie, bo jest jeszcze malutkie… Jednak gdy różnica wieku między dziećmi wynosi 7 lat, traktowanie tego starszego jak rozsądniejszego, oczekiwanie od niego więcej niż od trzylatka wydaje się jednak być naturalne. Niesprawiedliwe, ale naturalne… Natomiast najważniejsza rzecz, której muszę się nauczyć, bo inaczej zwariuję, to fakt, że dziesięciolatek w pobliżu trzylatka kopiuje jego rozwój kognitywny i nie ma szans najmniejszych dogadać się ani z jednym, ani z drugim… Bo u mnie w domu to nie trzylatek chce być taki, jak starszy brat, ale właśnie odwrotnie – dziesięciolatek dąży do tego, aby zachowaniem cofnąć się w czasie i być tak niekomunikatywnym jak brat… Co gorsza, najczęściej mu się udaje…

DSC_7014

Reklamy