DSC_7303.JPGNasze wakacje na Rodos sponsorowała cyferka 3 (jak „trzy latka”) oraz głoska „cz” – czy też raczej zmiękczona do „ci” (jak „czemu”, w wersji zmiękczonej „ciemu”).

Nieobliczalny dwulatek z Korfu stał się głośnym i humorzastym trzylatkiem. W miarę opanowany dziewięciolatek z Korfu, stał się niezadowolonym z prawie wszystkiego dziesięciolatkiem. Krótko mówiąc, bajka…

Rodos, nie licząc pewnych aspektów zachowania dzieciaków oczywiście, spełnił nasze oczekiwania w każdym stopniu. Było morze. Było miasteczko. Było mnóstwo bardziej i mniej starożytnych zabytków, budowli i ruin. Było gdzie pojeździć i co zobaczyć. Był basen, żeby „odpocząć”. Były lody dla dzieciaków i wino dla męża. No prawie raj…

DSC_7311

Wyzwania wakacji z dwulatkiem były już za nami i przecież, cytując mojego męża, z trzylatkiem jest łatwiej. Or is it?

Nasz zdecydowany i jakże uroczy trzylatek, który za wszelką cenę musi postawić na swoim, zbojkotował mleko i kaszkę i postanowił jeść „normalne” jedzenie przy każdym posiłku. Normalne oznacza warzywa, mięso, ryby… „Normalne” oznacza frytki z keczupem. Do każdego posiłku. I tak przez dwa tygodnie… Maleńtas warzywa jadł w formie keczupu i frytek – bo ziemniak to też warzywo… Owoce były w formie przesłodzonych soczków, bez których obyć się nie mógł. Białka konsumował w postaci lodów i plasterka sera żółtego raz na trzy dni. Węglowodany, nie licząc cukrowych soczków, to gofry i naleśniki na śniadanie. Z nutellą… Kakao bardzo zdrowe jest, a i w nutelli jakieś śladowe jego ilości na pewno się znajdą… No ale najważniejsze, że coś jadł… A i kilkudniową biegunkę przeżył bez większego uszczerbku na zdrowiu. Całe szczęście, że nocnik podróżny mieliśmy ze sobą…

Drugim wyzwaniem były niezliczone pytania Maleńtasa. Czemu nie idziemy? Czemu jest gorąco? Gdzie mój soczek? Mogę loda? Czemu lody są zimne? Czemu mrożony jogurt (w domyśle „a nie lody”)? Gdzie mieszka jogurt? Gdzie są kotki? Gdzie jest rodzina kotka? Czemu kotek jest sam? Co kotek je? Czemu kotek śpi? Gdzie są osiołki? Długo jeszcze muszę czekać? Czemu na zamek? Mogę do wody? Gdzie jest mama? Gdzie jest mama? GDZIE JEST MAMA???

I to było kolejne wyzwanie, jakiemu musieliśmy (czytaj: mama musiała) stawić czoło. Bo Maleńtas od dwóch miesięcy potrzebuje mamy do wszystkiego. Absolutnie i niezaprzeczalnie. „Ja chcę do mamy” to najczęściej wypowiadane przez Maleńtasa zdanie… I tak z jakiegoś zupełnie nieznanego powodu tylko mama może pchać wózek. Tylko mama może pomóc siusiu. Tylko mama może wykąpać. Tylko mama może poczytać przed snem. I mama musi zostać na chwilkę przy zasypianiu. Mama posmaruje kremem do opalania i tym po. Mama pójdzie po soczek. Mama przyniesie piłkę. Mama poda piciu. Mama zapnie w wózku. Ja chcę jak mama tu była. Mama, mama, mama… A mama ma ochotę uciec choć na chwilkę. Bo przecież tata też to wszystko potrafi. Ale najwyraźniej tylko wtedy, gdy mamy nie ma w zasięgu wzroku lub krzyku…

DSC_6759

Wakacje na Rodos minęły bardzo szybko. Dużo zobaczyliśmy, dużo doświadczyliśmy. Dzieci zmieniają się szalenie szybko i kolejne – z jedenasto i czterolatkiem – na pewno będą zupełnie inne. Ale nie popełnię już tego błędu, który popełniłam po zeszłorocznych wakacjach. Nie uwierzę już nikomu, gdy powie mi, że z czterolatkiem wyjazd wakacyjny będzie łatwiejszy…

Reklamy