AGA_6198 kopia

Jedno dziecko to chaos – czasem nawet, jeśli się uda, kontrolowany. Bunt dwulatka, trzylatka, czterolatka… i tak aż się ustatkuje, wyprowadzi i zacznie żyć na własny rachunek. Dwoje dzieci to armagedon, kataklizm, koniec cywilizacji. Chaos, przy dwójce dzieci, okazuje się czymś, co naprawdę można było znieść, za czym czasem nawet tęsknimy. Bo dwa łobuzy to podwójna dawka złości, wrogości, histerii, agresji, krzyków i idiotycznych pomysłów. Niby siły rozłożone sprawiedliwie – dwoje rodziców na dwójkę dzieci – ale będąc po tej rodzicielskiej stronie jakoś odczuwamy to zupełnie inaczej…

Czasem myślę, że z dziewczynkami jest inaczej. Bo one jakoś z założenia bardziej ułożone, spokojniejsze, cichsze… Przecież mówię, że z założenia, a nie w rzeczywistości. Z doświadczenia, sama będąc dziewczynką, wiem jaka to iluzja… Bo dziewczynki wcale święte nie są i swoje za skórą mają, niektóre nawet bardziej niż chłopcy. Ale będąc mamą dwóch chłopców, doświadczenia w wychowaniu dziewczynek nie mam, więc i głosu w temacie zabierać nie będę. Natomiast jeśli chodzi o chłopców…

DSC_5384

One at a time – to moja dewiza. Jeden naraz. Z jednym dam sobie radę. Jednego jestem w stanie spacyfikować. Z jednym jestem w stanie wygrać, nawet jeśli czasem muszę ustąpić – dla dobra ogółu. Jeden atak złości czy histerii udaje mi się często powstrzymać w zarodku, gdy tylko widzę pierwsze oznaki zbliżającej się katastrofy. Ale gdy tylko mam ich dwóch naraz, koniec świata gwarantowany. Bo mimo, że każdy z nich ma swój pokój i swoje zabawki, przebywać muszą razem, bez względu na to, czy ten drugi akurat tego chce. Bo obecnie Ptyś już nawet na swoim piętrowym łóżku schować się przed bratem nie może, bo pomimo młodego wieku Maleńtas wspinanie się na drabinki, schodki czy po prostu meble ma opanowane do perfekcji.

Gdy się kłócą, biją i szarpią za włosy słychać krzyki i płacz. Gdy się bawią razem, słychać krzyki i histeryczny śmiech – tak przez maksymalnie 15 minut, bo każda wspólna zabawa i tak prędzej czy później kończy się płaczem. Ale gdy chłopcy „grzecznie” się bawią, pojawiają się dodatkowe atrakcje. Jako obserwator czy nawet uczestnik zabawy należy uważać na latające na prawo i lewo piłki. Trzeba mieć oczy dookoła głowy, żeby uciec przed lecącym kapciem. A uciekając, należy uważać, aby nie poślizgnąć się na leżącym na podłodze milionie małych kauczukowych kuleczek. Bo Maleńtas jest ogromnym fanem takowych kuleczek i ma ich około stu. Co ciekawe, w danej chwili jesteśmy ich w stanie zlokalizować maksimum 30. Reszta bardzo sprytnie chowa się po mieszkaniu…

A najgorsza jest cisza… bo cisza jest złowroga. Cisza oznacza, że łobuziaki znalazły do zabawy coś, czego zapewne ruszać im nie wolno i uważają, błędnie oczywiście, że jeśli będą cicho, to rodzice się nie zorientują. I czekam z  przerażeniem, aż zdadzą sobie sprawę, że właśnie ta cisza ich zdradza i że dzięki niej wiemy, że coś się dzieje. I oni wtedy zmienią strategię…

DSC_4707

Gdy Maleńtas jest w swoim pokoiku i jest w nim podejrzanie cicho, czeka nas dzielenie, składanie i chowanie wszystkich jego ubranek. Gdy Maleńtas jest w pokoju brata i jest podejrzanie cicho, czeka nas rozplątywanie medali z turniejów judo, chowanie kart piłkarskich do albumu lub zmazywanie abstrakcji ze ścian. Bo Maleńtas jakąś siłą nadprzyrodzoną jest w stanie dostać się absolutnie wszędzie. Nic nie jest dla niego przeszkodą, ani szuflady powiązane gumkami recepturkami, ani szafki pozaklejane rzepami, ani drzwi zamknięte na klucz. Bo co cenniejsze rzeczy i gry Ptysia próbujemy, z lepszym lub gorszym skutkiem, ocalić przed łapkami Maleńtasa. Na różne sposoby. Jedna szafka z grami zaklejona jest trzema rzepami. Dorosły potrzebuje dwóch rąk i kolana, aby ją otworzyć. Maleńtas potrzebuje samotności i 30 sekund…

DSC_4674

Chłopcy kochają się ogromnie i kiedy akurat się jednocześnie lubią, świata poza sobą nie widzą. Pomimo dużej różnicy wieku, gdy chcą, dogadują się lepiej niż z rówieśnikami. I choć niestety częściej gdy są razem słychać krzyki bynajmniej nie radości, nie zmieniłabym żadnego z nich. Posiadanie dwójki dzieci to wyzwanie. Posiadanie dwóch synów o bardzo silnych osobowościach to wyzwanie do kwadratu. Ale innego życia sobie nie wyobrażam.

AGA_6044 kopia

Reklamy