Mój syn nie umie przegrywać…

Ptyś właśnie rozpoczął czwarty rok swoich treningów judo. Od ponad roku może chwalić się żółtym pasem zdobytym zasłużenie. Na treningi chodzi regularnie i jedynie ciężka choroba w uczestnictwie może go powstrzymać. Na turnieje jeździ co najmniej raz w miesiącu, kilkakrotnie nawet będąc na antybiotykach i generalnie ledwo żyjąc. Z reguły przywozi złoto, ale kilka wpadek też zaliczył. Nie wszystkie z własnej winy, ale to osobny temat… Złoto, srebro czy brąz, Ptyś nigdy w życiu nie popłakał się na koniec swoich walk, nie odszedł od przeciwnika bez ukłonu i podania ręki. Wie, że jest dobry, ale potrafi również docenić, gdy trafia na zawodnika lepszego od siebie.

dsc_5067

I z takiego zachowania jesteśmy naprawdę dumni. Widząc zachowanie innych młodych zawodników, a także lub przede wszystkim ich rodziców, doceniamy ogromnie sportową postawę naszego syna w obliczu porażki. Dumny, pewny siebie, spokojny, z godnością odchodzi od przeciwnika bez względu na rezultat walki. Ale to niestety tylko i wyłącznie w temacie judo…

 

Mój syn nie umie przegrywać… Każda próba spędzenia rodzinnie czasu z grą planszową, grając w Uno czy wyścigi samochodowe na PS3 kończy się zawsze w ten sam sposób. Krzyk, rzucanie czym popadnie, obrażanie przeciwnika… Dawniej było to jeszcze pokazywanie języka i hasła typu: głupi lub śmierdzący jesteś. U nas Spadające Małpki stawały się Latającymi Małpkami. Kurczaki w Kiki Ricky, w przeciwieństwie do Uciekających Kurczaków w bajce, bardzo skutecznie uczyły się latać po pokoju. Kuleczek z Nino Delfino nie raz szukaliśmy pod meblami. Karty Uno fruwały pod meble, na meble, między meble. Jednej części traktora Lego od pięciu lat nie możemy znaleźć. Karty z Angry Birds są powyginane. Świnka, którą się karmiło kolorowymi hamburgerami w końcu naprawdę pękła. Puzzle nie do końca siłą woli się połamały. Wyścigi na PS3 nie są już tylko głupie. Od niedawna są wręcz gówniane. Bo przegrał. A najwyraźniej w oczach dziecka nie ma większej hańby niż nie dojechać na metę czy to planszówki, czy ekranu telewizora jako pierwszy.

DSC_3722.jpg

Nigdy nie dawaliśmy mu wygrać. Nawet gdy był malutki graliśmy z nim jak równy z równym. Bo powiedzmy sobie szczerze, wielkiej inteligencji i bystrości umysłu rzucanie kostką nie wymaga. W co trudniejszych grach, w których liczy się spryt czy refleks pomagaliśmy mu, dawaliśmy wskazówki, staraliśmy się grać razem, a nie przeciwko sobie. Ale we wszystkie gry z kostką, kuleczką, trójkącikiem graliśmy fair, nie dając mu forów. Ale to my, rodzice… Dziadki, ciocie i wujkowie mieli inne podejście do tematu. Bo jak przegra, to będzie mu smutno. Bo się popłacze. Bo się zezłości. I dawali mu wygrać. A w rezultacie, dziecko nauczyło się, że jak będzie smutne, płaczliwe, na skraju złości, to inni – nie rodzice – podłożą mu się i dadzą wygrać. Czy nie jest to forma manipulacji i szantażu? I tego właśnie, drodzy czytelnicy, babcie, dziadkowie, ciocie i wujkowie, uczycie nasze dzieci – jak płaczem i złością osiągnąć swoje cele. Rodzice starają się nauczyć swoje pociechy, że przegrana to nic takiego, że można z niej wnioski na przyszłość wyciągnąć, że ważna jest gra i mile spędzony czas, a nie wynik rozgrywek. A potem przyjdzie taki jeden z drugim, pozwoli dziecku wygrać, żeby mu przykrości nie sprawdzić i jeszcze bezczelnie skomentuje sytuację mówiąc, że to rodzice są od wychowywania, a inni od rozpuszczania…

dsc_3724

I walczymy już tak rok kolejny z Ptysiowym brakiem umiejętności pogodzenia się z porażką w grze. Spokojnie tłumaczymy, że to tylko gra, że komputer wcale nie jest głupi, że tak jest zaprogramowany, aby nie dać grającemu wygrać, że mama i tata wcale nie robią mu na złość tak a nie inaczej rzucając kostką… Głos podnosimy czasem, bo złość rodzi złość… Zabieramy gry, kontrolera konsoli i zakazujemy używać komputera… Odwracamy uwagę dziecka, gdy zaczyna sobie zdawać sprawę z tego, że przegrywa, mając nadzieję, że jakoś kolejny atak uda nam się powstrzymać… Efekt w 90 przypadkach na 100 taki sam – z Ptysia wychodzi mała furia, której wszyscy mamy dość… Bo jak nauczyć dziecko przegrywać???

dsc_5056

Reklamy