Jak już ustaliliśmy, od Londynu jesteśmy uzależnieni. Całe szczęście nie jest to jakoś wielce szkodliwe uzależnienie, ale dość kosztowne. Tak czy siak, życie bez Londynu wydaje nam się niemożliwe. Ale nasz Londyn, to Londyn turysty – co mój mąż każdemu brytyjczykowi pytającemu nas o pochodzenie zawsze tłumaczy. We’re Polish but we come here only as tourists…

DSC_0739

I właśnie jako turyści zwiedzamy Londyn o różnych porach roku. Było już lato kilkakrotnie – zarówno lipiec, jak i sierpień. Była wczesna jesień – pierwsze Ptysiowe wakacje we wrześniu. I była zima, kilka razy. Był listopad, grudzień, styczeń i luty. Wiosną jeszcze nie dane nam było po Londynie spacerować, ale wszystko przed nami…

Londyn zimą to zupełnie inny Londyn niż ten latem. Więcej czasu wewnątrz spędzamy, bo może nie jest zimno, ale chłodniej zdecydowanie. I bardziej mokro. Spacery są krótsze ze względu na szybko zapadający zmrok. I w związku z tym więcej pieniędzy wydajemy. Bo ileż można po muzeach chodzić, skoro czas również można zabić spacerując po niezliczonych sklepach… A tam oprócz takich oczywistych pokus, jak zakupy, czyhają na nas, a właściwie na tę najmłodszą część nas, karuzelki, małe pociągi czy zwierzątka, na których latorośl koniecznie musi się przejechać.

DSC_0802

Londyn zimą jest chłodny, bardziej ponury, bywa śnieżny lub deszczowy, ale nadal jest piękny.

IF

Wiewiórki, tak jak latem, biegają po parku i czekają na rzuconego orzeszka. Gołębie, tak jak latem, przesiadują na Trafalgar Square i zdecydowanie wbrew własnej woli są gonione przez dzieci. Łabędzie i kaczki, tak jak latem, osaczają przechodnia spacerującego wokół Round Pond w Kensington Gardens. A czasem nawet to mały przechodzień próbuje je osaczyć…

Pewne rzeczy są stałe dla każdej pory roku, ale inne za to zarezerwowane są jedynie dla zimy…

DSC_6546

Okres przedświąteczny pełen jest w Londynie wszystkiego, co ma związek z… tak, z Bożym Narodzeniem. A więc jest Winter Wonderland, gdzie można spędzić cudownie czas wydając, już mniej cudownie, pieniądze na wszelkich atrakcjach, począwszy od karuzeli, przez domy strachu, śpiewające kurczaki, strzelanie z wiatrówki do puszek, a kończąc na grzanym winie i cudownych, najwspanialszych na świecie krówkach (fudge).

DSC_6308

DSC_6265

W Świątecznym Londynie nie może też zabraknąć wizyt u Świętego Mikołaja. A właściwie u Świętych Mikołajów, bo spotkać ich można nie tylko w bajkowym Winter Wonderland, ale również w każdym centrum handlowym, gdzie pierwsze, czego dzieci szukają to Santa’s Grotto.

DSC_6253

Mówiąc o sklepach, nie sposób nie wspomnieć o wystawach sklepowych w Harrods czy Selfridges. Nie da się też nie wstąpić do Hamleys i przy dźwiękach świątecznej muzyki podziwiać 5 pięter zabawek. Ale najcudowniejszy, najpiękniejszy i najbardziej bajeczny jest mój ulubiony Disney Store przy Oxford Street, gdzie zawsze trafiam pierwszego dnia każdej naszej wizyty w Londynie, z dziećmi czy bez…

DSC_6363

Londyn na Święta czy Nowy Rok jest dla nas zdecydowanie zbyt drogi. Bilet na samolot w jedną stronę dla jednej osoby kosztuje tyle, co z reguły płacimy za całą rodzinę. W związku z tym nie dane nam było spędzić Bożego Narodzenia w Londynie. Jeszcze… Ale zupełnym przypadkiem uczestniczyliśmy lata temu w powitaniu Nowego Roku w dzielnicy chińskiej. I znów odkryliśmy kolejne oblicze Londynu.

Zimowy Londyn pełen jest uroku. Chłód odczuwa się inaczej. Deszcz nie przeszkadza. Zmrok ukazuje Londyn w pięknych barwach. Latem, gdy dzień jest naprawdę długi, nie każde z nas ma okazję oglądać Londyn po zachodzie słońca. Dzieciaki już śpią i ktoś (czytaj ja) musi z nimi zostać. A co więcej, po całym dniu chodzenia – bo tak najlepiej zwiedza się stolicę – ciężko znaleźć w sobie siłę, aby wyruszyć na nocne zwiedzanie. Zimą ten problem znika. Po 17ej mamy Londyn po ciemku. No niezupełnie po ciemku, bo oświetlony przepięknie…

DSC_6413DSC_6394

Ale zimowy Londyn, to coś jeszcze. Nic tak nie rozgrzeje małego czy dużego podróżnika, jak gorąca belgijska czekolada z Café Nero. Karmelowa muffinka też nie zaszkodzi.

Niestety jedno z bardziej uroczych miejsc w Londynie, które przez wiele lat odwiedzaliśmy, w którym wydaliśmy troszkę pieniędzy i z którego pamiątki co rok ozdabiają nasze mieszkanie na Święta, już nie istnieje. Zimą 2014 było, latem 2015 już nie… Christmas Shop w okolicach London Bridge Station. Czynny był cały rok… aż w końcu nie był…

DSC_0767

Ale wszystko inne nadal w Londynie jest. Z roku na rok coraz większe dekoracje, coraz bardziej ekstrawaganckie, coraz bardziej zapadające w pamięć.

Aby zwiedzić cały Londyn trzeba spędzić tam dużo czasu. Nie trzeba się tam od razu przeprowadzać i pracować na zmywaku. Można spędzać tam kilka dni raz na jakiś czas, tak jak my to robimy od trzynastu lat. Ale aby Londyn poznać musisz go koniecznie zobaczyć, poczuć, doświadczyć w różnych porach roku. Z każdą porą roku zaznajamiasz się z zupełnie innym miastem…

Reklamy