Moje dzieci są ode mnie uzależnione. Prawie tak silnie, jak ja od Londynu… Z przywiązaniem pierwszego przyznaję bez bicia wiele miałam wspólnego, żeby nie powiedzieć, że to tylko i wyłącznie moja wina. Czemu drugi poza mamą świata nie widzi, pojęcia nie mam.

_DSC0902

Dziewięć lat temu z małym haczykiem, gdy Ptyś przyszedł na świat, ja tego świata poza nim nie widziałam. Mój był przecież, wyczekany i ukochany. Ja go 9 miesięcy nosiłam pod sercem czy jak to się tam mówi, więc jakim prawem ktoś inny, obcy przecież – bo wszyscy poza mną i ewentualnie tatą Ptysia obcy byli – chciał go na ręce brać??? Przecież nikt inny go nie nakarmi, bo i jak? Nikt inny nie ukoi, gdy płacze. Nikt nie utuli do snu, jak mama. I tak sobie ko-egzystowaliśmy we dwoje (tata pracował dużo i długo wtedy) całkiem z tego oboje zadowoleni. Razem się bawiliśmy, razem jadaliśmy, ba, nawet razem siusiu chodziliśmy robić. Bo gdy mama znikała choćby na sekund kilka z pola widzenia Ptysia, świat się kończył. W rezultacie, Ptyś u dziadków żadnych nie chciał zostać choćby na godzinę, żebyśmy mogli jakieś zakupy zrobić. Mama do Biedronki po mleko też miała trudność z wyjściem. Co ciekawe, do pracy pozwalał mi chodzić, a właściwe jeździć bambunem (jego wersja autobusa)… Bardzo emocjonalnie oczywiście oboje przeżyliśmy traumatyczny pierwszy dzień w przedszkolu. Do tej pory trwają spory, o to, kto bardziej płakał… Pierwszy dzień w szkole też nie był łatwy, ale płakało tylko jedno z nas, i nie, naprawdę to nie byłam ja. A Ptyś płakał dla towarzystwa – bo jeden chłopczyk tak się rzewnie zalewał łzami, że Ptyś postanowił, iż w ramach solidarności też zacznie płakać…

_DSC1653

_DSC5773

Mając 5 lat zgodził się po raz pierwszy u dziadków nocować. Oczywiście po długich negocjacjach, płaczu i obietnicy zakupu autka. I został, przeżył, przetrwał, a teraz wręcz dopytuje co rusz, kiedy może u dziadków nocować. Bo okazuje się, że przychodzi taki wiek w życiu małego mężczyzny, kiedy to mamy się już nie tylko nie potrzebuje, ale mama staje się wrogiem. Bo nie pozwala bajek w kółko oglądać. Bo każe czytać książki. Bo czepia się, że pokój nieposprzątany. Bo lekcje każe robić. Bo nie pozwala w brudnych ubraniach chodzić. Bo do dentysty zabiera. I chyba najgorsze ze wszystkiego, bo każe się uczyć angielskiego… Mama, z bycia najbardziej nieodzowną częścią życia dziecka, staje się wrogiem numer jeden…

_DSC5514

I co wtedy taka biedna mama może zrobić? A no drugie dziecko może zrobić, ot co… I postanowić sobie, że tego drugiego nie będzie musiała na każde siusiu ze sobą zabierać i że jak najwcześniej z innymi je będzie zostawiać. No to sobie postanowiła… Ale dziecku najwyraźniej tego nie uświadomiła, bo nadal musi siusiać w towarzystwie, a zakupy robić w tempie ekspresowym, bo babcia po 20 minutach od wyjścia rodziców dzwoni, bo Maleńtas drze się w niebogłosy…

Image00003

Image00004

 

I choćbym nie wiem jak się starała nie przywiązywać dzieci do siebie, cały mój trud ląduje w śmietniku. Odkąd Maleńtas się urodził pozwalam innym opiekować się nim, kłaść go spać, kąpać, zabierać na spacery. Staram się wychodzić z domu, gdy wiem, że ma opiekę innego dorosłego. Żeby się przyzwyczaił do bycia z innymi. Żeby mama nie była całym światem. I cóż z tego, skoro jego ulubionym słowem jest „mama”… Kuleczka wpadła pod łóżko, tata siedzi obok, ale woła mamę… Tata kąpie, bierze się za wkładanie piżamki i… nie, musi być mama… Kolacja gotowa, tata bierze talerz, a Maleńtas rzewnie woła mamę… Nad ranem, gdy się obudzi tylko mamę akceptuje… a nie daj Boże, żeby mama o tej piątej nad ranem do łazienki chciała iść…

Image00001.jpg

A słyszę od ludzi takie historie, że kilkumiesięczne dziecko zostawiają u kogoś i na imprezę sylwestrową idą… Albo, że do kina i restauracji idą kilka tygodni po narodzinach dziecka… Albo, że bez dzieci na weekend wyjeżdżają… I sama nie wiem, wierzyć czy nie… Czy to aby możliwe? Czy tylko moje dzieci mają genetycznie uwarunkowane uzależnienie od mamy?

Image00008

Image00002

A może to ja jestem winna? Może to ja w sobie mam to coś, że dzieci lgną tak do mnie? Bo to nie tylko moje własne, proszę ja was… W szkole też co zajęcia maluszki przychodzą się przytulać i miłość mi wyznawać… Dar to taki czy przekleństwo…?

Image00006.jpg

Reklamy